Droga do raju po polsku

Foto: kadr z filmu


Małe miasteczko. W Polsce. W małym miasteczku zwykli ludzie ze zwykłymi, takimi, jak nasze sprawami.
Ani lepsi, ani gorsi, ani ładniejsi, ani brzydsi. jedni bardziej inni, trochę mniej dziwni.
Piękne krajobrazy, wspaniale, z  uczuciem sfilmowane. Muzyka trochę jak z filmów Jana Jakuba Kolskiego.



Droga do raju to polski film, niskobudżetowy, kręcony tylko przez półtora miesiąca.
Prosty scenariusz, który opowiada historię młodej kobiety, która jest dobra, trochę naiwna i pełna wiary i ufności do ludzi.
Scenariusz, który, jak twierdzą niektórzy jest słaby. Jego słabością mają być swego rodzaju niedopowiedzenia. Nie wyjaśnia niektórych zasygnalizowanych gdzieś na początku wątków, nie opowiada wszystkiego od początku do końca.

Moim zdaniem to jest właśnie jego atut, bo Droga do raju to film, w mojej opinii, poetycki. Nie musi wykładać wszystkiego na tacy. Pozostawia przestrzeń dla moich domysłów, moich pomysłów. Pozwala się skupić na sprawach w filmie najistotniejszych. Pozwala zobaczyć to, co na co dzień prawdopodobnie często nam umyka - człowieka, który w każdej sytuacji jest człowiekiem, bez względu na to, co zrobi. I nie jest moralizatorski.
Jest ciepły, wywołuje uśmiech na twarzy i daje jakieś poczucie bezpieczeństwa.
Nie będę się więcej wymądrzać, sami zobaczcie jeśli nie widzieliście.
A jeśli widzieliście podzielcie się wrażeniami.

Nie sposób opowiadać o Drodze do raju bez opowiedzenia o aktorach.
Zacznę nie od głównej bohaterki, ale od postaci Lankosza, kierownika marketu, w którego wcielił się Krzysztof Globisz. Rola drugoplanowa, ale jaka wyrazista. 
Globisz od pierwszego pojawienia się na ekranie jest wyrazisty, buduje swoją postać każdym najdrobniejszym gestem i grymasem, nawet westchnieniem. Z jednej strony wzbudza odrazę, z drugiej współczucie i sympatię jednocześnie. Jest świetny.

Kolejna drugoplanowa postać, Kasia czyli Aleksandra Woźniak. Prosta dziewczyna, która kocha życie i ma proste zasady. Dobra, pomocna, z jakimś problemem, którym stara się nie obarczać nikogo. Aleksandrę Woźniak znam z ról, delikatnie mówiąc marnych. W tym filmie pokazała, że ma talent. Jej rola jest subtelna, ale bardzo ważna.

Główna bohaterka Ela czyli Ilona Ostrowska. Stworzyła postać trochę naiwnej z jednej strony i jednocześnie twardo stąpającej po ziemi z drugiej strony  dziewczyny, młodej matki, otwartej na to, co przynosi jej życie.
Ela jest, jak otwarta księga, nie odrzuca nikogo, kto chce się do niej zbliżyć Jest pełna współczucia i zrozumienia dla ludzi, których spotyka na swojej drodze.
I to w jej życiu procentuje. Nie walczy, nie wyrywa niczego pazurami, ale wierzy, że może być piękniej i powoli jest piękniej.

Przemysław Sadowski czyli Mirek. Nie wiadomo do końca kim jest. Czy zwykłym chłopakiem z jakąś niejasną przeszłością, którą sugeruje Eli Kasia czy synkiem bogatego tatusia.
Mirek ma jakiś problem. Nie dowiadujemy się jaki, ale to według mnie nie ma znaczenia, bo znaczenie ma to, co dzieje się w jego życiu od chwili, kiedy spotyka Elę. 
Sadowski pokazuje człowieka, który nie do końca wie, co się z nim dzieje, ale poddaje się temu z jakąś prawie nabożną czcią. Dziwi go to, ale akceptuje fakt, że zmienia się, prawdopodobnie na lepsze.

O całej reszcie obsady Drogi do raju można by pisać w podobny sposób. Każda postać w tym filmie jest jakaś, niesie ze sobą jakąś historię, której jeśli chcemy, możemy się domyślać.
Nie ma tu fajerwerków, nikt nie szarżuje, nawet Globisz chyba najbardziej wyrazisty, ale wszyscy tworzą jakąś całość, twardo osadzoną w rzeczywistości i jednocześnie taką trochę od tej rzeczywistości oderwaną.

Oglądając Drogę do raju miałam jakieś takie dziwne uczucie, że z jednej strony czegoś tu brak, ale nie wiem czego, z drugiej strony miałam poczucie spokoju.
A puentą moich wywodów niech będą takie słowa:
Ja dzisiaj pomogę pani, pani jutro pomoże komuś innemu...
Świat jako całość powiązana niewidzialnymi więzami. Stąd pewnie to poczucie bezpieczeństwa.

Komentarze

Popularne posty